Skip to main content

FARAON – PREMIERA PO LATACH

Fotos z filmu "Faraon" w reż. Jerzego Kawalerowicza udostępniony przez SF KADR.).

 

„Przyjechałem tu głównie ze względu na pamięć o Witku Sobocińskim i możliwość spotkania się z Jego Bliskimi” – tak Jerzy Zelnik odtwórca Ramzesa XIII w filmie „Faraon” Jerzego Kawalerowicza podsumował wydarzenie filmowe, jakie niewątpliwie na długo zapisze się w pamięci jego uczestników.

Pomysł ponownej premiery „Faraona” zrodził się podczas ubiegłorocznej rozmowy szefa Warmińsko-Mazurskiego Funduszu Filmowego Bogumiła Osińskiego z Witoldem Sobocińskim, tu, jednym z trzech operatorów filmowych obok Wiesława Zdorta i Jerzego Wójcika, realizujących 55 lat temu sceny dzieła Jerzego Kawalerowicza rozgrywające się na Nilu. Afrykańską rzeką w filmie było… mazurskie jezioro Kirsajty. Witold Sobociński zamiłowany żeglarz, znający dzikie miejsca na Mazurach, jeziora na których były wielkie białe łabędzie, namówił Jerzego Kawalerowicza, by właśnie tu nakręcić scenę, w której widzimy statek z królową Nikotris, matką Ramzesa, płynący po Nilu pośród wielkich trzcin, gdzie Ramzes poluje na łabędzie z łódki. W tej wyprawie towarzyszy mu Sara. Ta sekwencja na ekranie trwa niewiele ponad 3 minuty, a powstawała przez prawie 2 tygodnie. Jerzy Kawalerowicz był reżyserem niezwykle wymagającym, chciał by niebo było błękitne, a tu niestety było pochmurno i padał deszcz. Nie było komputerowych możliwości, jak dzisiaj, stworzenia wszystkiego, o czym zamarzą filmowi twórcy. Ekipa czekała więc w Giżycku na zmianę pogody w hotelu i … placówkach gastronomicznych, na co pozwalał budżet priorytetowej produkcji polskiej kinematografii, jaką był „Faraon”.

Niestety w listopadzie 2018 roku Witold Sobociński po cichutku i nagle odszedł, ale nie odeszła wraz z Nim idea zorganizowania powtórnej premiery „Faraona”.

Podjął ją natychmiast wnuk Witolda, Piotr Sobociński jr też już znakomity operator filmowy autor zdjęć m.in. do filmów „Róża”, „Układ zamknięty”, „Bogowie”, „Cicha Noc” i „Jak najdalej stąd”. Kontynuator wielkich talentów operatorskich Klanu Sobocińskich. Jego ojcem był przecież Piotr Sobociński, nieżyjący już niestety autor zdjęć do filmów „Był jazz”, „Obi –oba”, „Biała wizytówka”. Za zdjęcia do filmu „Trzy kolory. Czerwony” Krzysztofa Kieślowskiego otrzymał nominację do Oscara (1994). Ale jest jeszcze młodszy brat Piotra jr. – Michał także operator filmowy.

Realizacją projektu zainteresował się marszałek województwa warmińsko-mazurskiego Gustaw Marek Brzezin, który przyjął honory Gospodarza tego niezwykłego wydarzenia. Znaczącego poparcia udzieliły samorządy Giżycka i Węgorzewa.

Pokaz zrekonstruowanej cyfrowo wersji filmu Jerzego Kawalerowicza odbył się w nowoczesnej sali kinowej Giżyckiego Centrum Kultury. A po projekcji z publicznością spotkali się: Jerzy Zelnik oraz reprezentujący „Klan Sobocińskich” Marysia Sobocińska – aktorka, którą oglądaliśmy m.in. w Wołyniu, a niebawem zobaczymy we „Wszystko dla mojej matki” Małgorzaty Imielskiej (koprodukcja z WMFF), w filmie w którym stworzyła brawurową, wielowymiarową kreację; Piotr Sobociński jr oraz ich Mama, wspaniała aktorka Hanna Mikuć, można rzec Matka Rodu, ukochana aktorka Stanisława Różewicza, słynna „Kobieta w kapeluszu”, oglądana do dzisiaj choćby w serialu „M jak miłość”.

Odtwórca roli Faraona Ramzesa XIII i Lykona opowiadał o swoich zawodowych relacjach z Witoldem Sobocińskim, który bardzo pomagał mu, wówczas niedoświadczonemu aktorsko dziewiętnastolatkowi. Nawiązana wtedy nić przyjaźni przetrwała lata. Marysia i Piotr z kolei mówili o tym jak nasiąkali miłością do kina i sztuki filmowej. Piotr dołączył do klanu operatorskiego. Jak jego dziadek Witold kocha i doskonale zna Mazury, gdzie tylko może rekomenduje urocze, unikatowe zakątki naszego regionu, namawia wręcz filmowców, by tu realizowali filmy. Marysia najpierw wybrała Akademię Sztuk Pięknych, ale po namyśle postanowiła pójść drogą mamy i została aktorką. O tym, że to znakomity wybór dziś już nikogo nie trzeba przekonywać.

Wszystkich wspaniałych gości marszałek województwa Gustaw Marek Brzezin uhonorował okolicznościowymi grawerami, a wiceburmistrz Giżycka Cezary Piórkowski upominkami.

Wcześniej jednak organizatorzy „Premiery po latach” przygotowali gościom niespodziankę. Podróż sentymentalną, wycieczkę statkiem do miejsca, w którym na jeziorze Kirsajty kręcono sekwencję na Nilu…Gdy statek zatrzymał się wśród wysokich trzcin, wyłączono silnik, w ciszy i w pełnym jak wówczas, ponad pół wieku temu słońcu, umilkły rozmowy, jakby na dany znak wszyscy przenieśli się w czasie i przestrzeni…

Ważnym wydarzeniem tego dnia był wernisaż werków, zdjęć z planu filmowego „Faraona” z kolekcji rodziny Sobocińskich oraz fotosów z filmu udostępnionych przez Studio Filmowe KADR. Goście i licznie przybyła publiczność wysłuchali laudacji na cześć Witolda Sobocińskiego, a następnie podziwiali wystawę. Uwagę wszystkich zwróciła przeurocza dziewczynka obecna wśród gości. To sześcioletnia LIli córeczka Piotra Sobocińskiego jr. i prawnuczka Witolda Sobocińskiego. Kiedy mistrz Witold przedstawiał ją jeszcze nie tak dawno Marii Malatyńskiej – krytyczce filmowej i teatralnej, powiedział: Zobaczysz ona też będzie operatorem !

Absolutnie ! Tradycja jest najważniejsza ! A u Sobocińskich wyjątkowa ! Ciekawe czy potwierdzi to druga prawnuczka Witolda, roczna Tola odważnie raczkująca po podłodze wśród gości..

 

Fot. Jakub Klepański, Wojciech Darski, Tomasz J. Osiński, Jarosław Kowalski